niedziela, 27 marca 2016

WielkaNoc 2016 ! Dyngus !

WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH KOCHANI !!

bogatego zajączka, mokrego podkoszulka, koszulka, spodni, itp. :D
Smacznego jajuszka, chwil spędzonych z rodziną i SZCZĘŚCIA .. LOVE . LOVE . LOVE ! :**
Odpocznijcie , nabierzcie spokoju i zapomnijcie o szkole, pracy ! :D
WESOŁYCH <3 !
Pozdrawiam.. zakłamane oblicza życia :))



poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rdz.8

                                                            Rozdział 8

20 Sierpień, Olga Kokoszka siedzi na purpurowej pufie w małym pokoiku. Wujek Dawid wchodzi do pokoiku spokojnie i powoli. Siada obok kobiety i obejmuje ramieniem.
- No cóż dzisiaj sprawa rozwodowa... przygotowana? Stresujesz się maleńka?
- Wujek znasz mnie na wylot, wiesz co to jest rozwód? – wujek przecząco kiwa głową – no więc właśnie, nie wiesz...a ja... a ja muszę to przechodzić, muszę przechodzić rozwód to chyba pierwszy rozwód w tej idealnej rodzinie!
- Ha ha, daj spokój z ‘’idealną” rodziną... dobrze wiesz, że twoja...
- Dokończ.
- Twoja ciotka nie jest ideałem, twoja matka była ideałem z twoim ojcem, dlatego Urszula nigdy nie tolerowała twojej mamy, i wręcz jej nienawidziła. Za dobrego męża, za to że była córeczką tatusia.. Ach.. Urszula najbardziej zazdrościła jej Ciebie, i zdobyła cię! – zawahał się – wiesz.. to okropnie brzmi ‘’zdobyła Cię”, to jakby powiedzieć wygrała cię...
- Wujek – śmieje się – wiem do czego zmierzasz spokojnie.
Wujek przytula pasierbicę i całuje w skroń.
- A teraz młoda na górę, ubierz się elegancko ale seksownie i marsz mi do auta i jedziemy! To rozkaz – śmieją się oboje.

- No, no...no ! – gwiżdże – moja pasierbica to seksowna rozwódka yeeea!
- Zachowuj się, wstydź mi za was oboje – Urszula karci męża i Olgę – a ty co się patrzysz? – zwraca się do Olgi – nie dość, że bierzesz rozwód i hańbisz naszą rodzinę ! Wsiadaj do auta i nie rób już więcej wstydu. Najlepiej wyjedź z miasta ! – wsiadają do samochodu i jadą do sądu.
Wjeżdżają na parking sądu, wszyscy wychodzą z samochodu, ciotka wkłada Joannę do wózka i jedzie z małą do parku zabaw w centrum miasta. W tym samym czasie Olga z Dawidem wchodzą w głąb sądu i czekają na rozprawę. Na salę zostaje wprowadzony w kajdankach Konrad Kokoszka. Oldze zapiera dech w piersiach, kiedy widzi swojego męża.
- To on... wujku, on wygląda jak menel, nie ogolony, nie okrzesany, obrzydliwy jest.
- Wiem, ale ty powinnaś usiąść tam – pokazuje na ławę obok adwokata.
- No już idę – całuje wujka w skroń i siada obok adwokata.
- Witam Pana.
- Witam Pani Kokoszka.
- Jeszcze Kokoszka – zażartowała z uśmiechem na twarzy.
- Proszę wstać, sąd idzie – rozniósł się głos po sali, poczym wszyscy wstają.
Sędzią był młody przystojny, koło 30-stki mężczyzna. O kruczo czarnych włosach, i gęstych czarnych brwiach. Oczy miał piwne i co 3 sekundy mrugał, pociągając wszystkie kobiety siedzące na rozprawie.
Po rozprawie rozwodowej Olga wyszła z sądu uśmiechnięta podskakując z jednej nogi, na drugą.
- Rozwiodłam się ! Jestem wolna ! Jak ptak !! – krzyczy na środku parkingu.
- Wariatka – śmieje się wujek – w pozytywnym znaczeniu – mówi poważnie, po czym wybucha śmiechem.
- I widzisz? Rozwód z jego winy! I Joasia jest moja ! tylko moja !
- I starać się o dziecko może dopiero po 10 latach od tego momentu Skarbku. – oboje salutują sądu.

- Witam jakże serdecznie Panią Figur! – całuje w policzek Olgę, Ryszard.
- A no już Figur, albo lepiej powiedzieć, znowu Figur he he, nie sądziłam, że kiedyś wrócę do panieńskiego nazwiska.
- Widzisz, też tak można – śmieje się – to co? Oblewamy to? – pokazuje wino.
- Winko, kawior i seks !
- Jestem za – całują się namiętnie.
Do salonu wchodzi Urszula Grabar.
- Ojej! – zaczerwienia się – przepraszam... ja już zmykam – próbuje wyjść.
- Ciociu? Zajmiesz się dzisiaj na wieczór Joanną?
- Pewnie ! – zadowolona wychodzi.
- Mmmm, idę kupić durexy skarbie! – cmoka kobietę i wychodzi z domu.
Kobieta idzie po schodach do sypialni, wchodzi do pokoju i przytula córkę do piersi, zaczyna mówić do niej, jak bardzo ją kocha i ile dla niej znaczy. Mała zasypia, Olga wkłada ją do łóżeczka. Bierze gorącą kąpiel z bąbelkami w wannie z marmuru.

Wybija godzina 2045 na podjazd wjeżdża mercedesem Ryszard, wychodzi w czarno-karmelowym garniturze, i kawowej koszuli. Podchodzi do drzwi, dzwoni. Drzwi otwiera śliczna Olga w przepięknej sukience.
- Jesteś taka boska. To dla ciebie – wręcza jej bukiet róż.
- Są cudowne ! i te serduszko ! kocham cię Ryszard ! – całują się namiętnie z języczkiem. Wchodzą do samochodu i jadą do restauracji 6 gwiazdkowej , 4km od wioski. W drodze rozmawiają o zamieszkaniu u niego w stolicy. Olga chce jednak przemyśleć ten fant, i nie chce się pakować po rozwodzie w kolejne silne uczucie. Krążą w niej sprzeczne uczucia.
Po kolacji wracają do domu Olgi. Siadają w salonie przy kominku i piją lampkę wina czerwonego wytrawnego.
- Weź mnie! Weź mnie całą ! kochaj się ze mną! Tu i teraz! – zdziera z niego koszulę. Ryszard wstaje, rzuca Figur na sofę i zdziera z niej namiętnie i dziko sukienkę. Całuje po udach, brzuchu. Liże i masuje piersi. Miętosi sutki, twardnieją. Drażni je i ściska bardzo mocno, aż Olga jęczy, aż w salonie odbija się echo. Schodzi niżej i ściąga z niej białe, koronkowe stringi. Całuje cipkę i liże jej łechtaczkę, wejście do pochwy, kobieta jęczy z przyjemności. W końcu wchodzi w nią dziwko i szybko. Porusza się bardzo szybko i wchodzi głęboko.
- Mocniej ! Rżnij mnie ! – krzyczy z namiętności Olga.

Ludwik czeka na swoje pracownice w gabinecie. Jako pierwsza punktualnie zjawia się Olga.
- Witaj – witają się bardzo serdecznie.
- Olga, powiedź mi, dasz radę wyjechać zagranicę służbowo na 5tygodni? – patrzy na jej reakcje, zamyślonej – powiem tak, zarobisz za zlecenie 20,5tys. Jeśli schrzanisz zlecenie dostaniesz jedynie 2tys. Godzisz się na tą propozycję? – uśmiecha się stanowczo.
- Ludwik słuchaj... dobrze, wiesz...że ja mam dziecko... – ludwik przerywa.
- A przestań! Przecież jest Urszula, Dawid, Ryszard...poradzą sobie z dzieckiem. To tylko 5tyg. Dasz radę. Wiesz, że jesteś najlepszym architektem w mieście! – przekonuje.
- Ach, ja naprawdę, nie jestem pewna czy to dobry pomysł. Dasz mi jakiś czas, żeby to przemyśleć?
- Oczywiście – mówi poirytowany.

Olga jadąc mercedesem Ryszarda do domu, postanawia po drodze wjechać do salonu samochodowego. Parkuje samochód na parkingu firmy, i wchodzi do salonu. Obserwuje dokładnie i stanowczym okiem samochody. Jednak podchodząc pod hyundai ix35, chce go już mieć. Podchodzi do pracowników.
- Chcę kupić ten samochód – pokazuje palcem.
- Gotówką?
- Oczywiście.
- Samochód jest nowy i na gwarancji, kosztuje 80tys złotych.
- Proszę przygotować papiery, a ja jadę po pieniądze , będę za jakieś 13-15minut da pan radę wszystko przygotować?
- Oczywiście proszę Pani. – biegnie przygotować papiery.
Olga jedzie samochodem do najbliższego banku pobrać pieniądze. Po 15 minutach wjeżdża na podjazd salonu samochodowego. Wchodzi do środka i zasiada przed pracownikiem. Po dokończonej formalności prosi, żeby dzisiaj jej nowy samochód był na podjeździe jej domu. Wychodzi z salonu i jedzie do domu.

W ciągu 2godzin na podjeździe domu Olgi zaparkował nowiutki hyundai. Kobieta w moment się ucieszyła, poszła do spiżarni i przyniosła czerwone 30letnie wino. Woła domowników. Pokazuje nowy wóz i opijaj szczęśliwą nowinę.
- Ryszard ! kochanie moje najdroższe. Tak bardzo, bardzo... bardzo mocno cię kocham, że to aż niemożliwe – mówi pijana Olga.
- Kochanie, ty już może więcej nie pij co? He he, ale... ja ciebie też kocham moja wariatko ! – mówi ze śmiechem – Olga... – zawahał się – dzwonił Ludwik masz przemyśleć wyjazd służbowy.... – robi poważną minę.
- Rysiu. Ja was nie zostawię. Mam dziecko.. a ty.... ty.... – waha się.
- Ja nie jestem ojcem.
- Otóż to... nie mogę, zostawić dziecko z obcą osobą..... wybacz.
- Tak wiem. Prawnie i biologicznie jestem nikim.... – wychodzi z salonu.
- Ryszard..... – łza spływa po policzku kobiety. Wychodzi za nim, jednak pojechał do siebie.

Wieczorem dzień przed urodzinami Joanny do Olgi Figur, przyjeżdża dobrze umalowana kobieta, o ciemnej karnacji skóry. Z czarnymi włosami i pięknymi zielonymi oczami. Dzwoni do drzwi. Urszula otwiera drzwi.
- Witam, czy zastałam w domu Konrada i Olgę Kokoszka? – pyta piękna kobieta.
- Dobry wieczór. Nie. Pan Konrad już tutaj nie mieszka, a Pani Olga od roku nazywa się Figur – dumna jak paw Urszula.
- A cha? A to mogę prosić Olgę... Fugur?
- FIGUR ! nie żadne Fugur kobieto. A ja nie wpuszczę panią – mówi z ironią w głosie.
- A pani kim jest ochroniarzem czy niańką Olgi? – podśmiewa się z kobiety. – OLGA! – woła. Do przedpokoju podchodzi rozwódka.
- O ! no nie wierzę Jadwiga! No wchodź! – ściska 28letnią kobietę. – ciociu! Czemu nie wpuszczasz rodziny? – rozgniewana Olga.
- Przepraszam ale śmieci Konrada , nie są moją rodziną – idzie na góre.
- Co za...... – Olga przerywa Jadwidze.
- Nie mów tego! Wchodź – uśmiecha się.
Zasiadają przy kawce i cieście czekoladowym.
- No powiem Ci Jadźka zmieniłaś się bardzo. Ostatni raz widziałam cię jak miałaś 12 lat i wyjeżdżałaś do Berlina do szkoły – zatrzymała się – boże! Jak ten czas szybko biegnie. – śmieje się.
- A ja nadal piękna i młoda! Mimo 28lat hahaha – śmieje się – Olga! Powiedź mi co ten mój durny brat tobie zrobił , że się rozwiedliście – słucha uważnie jak Olga opowiada całą historie małżeństwa z jej bratem. Kobieta nie wierzy, że jej brat rodzony brat, mógł być tak wielkim potworem. Po czym Jadwiga Kokoszka wstała i poszła pobawić się z bratanicą.
- Jezu jaka ty piękna jesteś Asiu! Cała ciocia – łaskocze malutką.
- Jasne ciocia. Cała mama, głupia babo – śmieją się obie.
Między czasie do pokoju wchodzi Ryszard.
- Jadwiga?
- Ryś ?! co ty tutaj robisz? Przecież.... – zawahała się – miałeś być w Rosji.... – patrzy na kochanków.
- Nie rozumiem?! – zdziwiona Olga.
_____________________________________________

bukiet róż Olgi.

nowy samochód Olgi Figur - dawniej Kokoszka.

sukienka na randke.


_________________________________________


No i teraz muszę się wytłumaczyć ! PRZEPRASZAM. Byłam bardzo zajęta. A teraz jeszcze robię prawo jazdy, no wkońcu ! Ktoś powie taka stara baba bo w tym roku 21 lat! O matko :P
Ja rozpoczynam nowy rok, nowym rozdziałem ! A wy jak?

Proszę o pisanie komentarzy ;****** Pozdrawiam : Zakłamane Oblicza Życia <3 :D

niedziela, 5 kwietnia 2015

Wielkanoc 2015

Niech radosne Alleluja będzie dla Was
ostoją zwycięskiej miłości i niezłomnej wiary.
Niech pogoda ducha towarzyszy Wam
w trudzie każdego dnia,
a radość serca w czasie zasłużonego odpoczynku.
Wesołych świąt Wielkanocnych i mokrego Dyngusa <3



Pozdrawiam, Zakłamane Oblicza Życia! :)

Ps - egzaminy zbliżają się dużymi krokami, niebawem napiszę nowy rozdział, myślę że od połowy czerwca zabiorę się ostro do pisania ! :) UDANYCH ŚWIĄT :*

wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku !

Witajcie kochani!
Przepraszam was bardzo, że nie dodaje nowych rozdziałów z opowiadaniami. No ale, mam dobre usprawiedliwienie kochani: tzn. mam ostatnią klasę technikum, 4 klasa więc egzaminy. W kwietniu kończę szkołę, a potem egzaminy. Więc postarajcie się mi to wybaczyć ! :D Dzięki!

Święta!!!! <3
Chce wam złożyć, wesołych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia kochani! Najedzcie się do syta, przytyjcie niech wam kobitki w biodra pójdzie XD co do chłopaków to też wam niech rośnie, ale co tam chcecie <3 Nie komentuję tego już...Aaam...co do Sylwestra to pijcie dużo szampana! Bawcie się i spędźcie go jak najlepiej! Udanej zabawy! Pozdrawiam Zakłamane Oblicza Życia :*

środa, 20 sierpnia 2014

Rdz. 7


                                                        Rozdział 7

Wszyscy ubrani w czarne stroje, siedzą w salonie i czekają na Ryszarda. Ciszę przerywa wujek:
- Nienawidzę pogrzebów – jednak nikt nie chciał się udzielać w konwersację na temat pogrzebu kochanki Konrada.
Na podjazd wjeżdża mercedesem Ordanecki, wszyscy wsiadają do jego samochodu i jadą do Kościoła. Całą drogę nikt, nie wydusza z siebie, ani jednego nędznego słowa. Ceremonia pogrzebowa jest smutna, w początkowym rzędzie siedzą menele i kochankowie Ilony, w środku po lewej stronie reszta społeczeństwa wsi, w której zamieszkują. Trumna Ilony jest prosta bez rzeźbień dekoracyjnych, biedna z drewna brzozowego. Po ceremonii Kokoszki, Grabar i Ordanecki jadą do domu. Wysiadają i idą na obiad do kuchni. Ryszard zatrzymuje Olgę, chwytając ją za ramię:
- Wszystko jest dobrze? – pyta niepewnie.
- Nic nie jest dobrze, byłam na pogrzebie tej ździry, która odebrała mi męża. I byłam na pogrzebie pokrzywdzonej kobiety przez mojego męża. Jak do cholery mam się czuć?! – podenerwowana zaczyna płakać. Ryszard przytula ją do siebie i uspokaja, głaszcząc jej włosy.
- Kochanie wszystko będzie dobrze, ból minie.
- Minie? Nic nie minie! Zostawcie wy mnie wszyscy w spokoju. – wbiega do domu, trzaska drzwiami i biegnie na górę. Zamyka się na zamek i kładzie do łóżka, zaczyna szlochać.
Dlaczego? Dlaczego wszyscy traktują ją jak dziecko. Dlaczego ona nie potrafi mieć spokojnego życia, bez problemów. Jedynie chce być szczęśliwą. Jej myśli ogarniały pogrzeb, nienawidziła tej kobiety, a jednak była na jej pogrzebie, na pogrzebie kochanicy męża, na pogrzebie kobiety zamordowanej przez męża. To wszystko przewyższało ją. Nie wiedziała, co robić, jak decyzje podjąć. Nie chcę wracać do Konrada – pomyślała.
Wstała, odgarnęła włosy z twarzy i podeszła do kołyski, zauważyła brak dziecka. Przerażona zbiega ze schodów, wchodzi do salonu.
- Przepraszam, przepraszam was wszystkich – podchodzi do dziecka, bierze ją na rączki – Konrad ją zabił, Konrad ją pieprzył... a ja? Ja musiałam patrzeć na jej pogrzeb. Przerasta mnie to – wujek Dawid podchodzi do niej i przytula.
- Olga masz córkę, musisz to wszystko przetrwać, a twój mąż? To śmieć zajmiemy się rozwodem i żeby siedział w pierdlu – mówi stanowczo ciotka, siedząca na skórzanym fotelu obok kominka, w ręce trzyma drinka – mówię ci, nie przejmuj się. Dawid zrób jej mocniejszego drinka.
- Nie! – zwraca się do wujka i ciotki – ja karmię! – przytula mocno dziecko – muszę wyjść. Ryszard?
- Chodźmy – wychodzą razem z dzieckiem z salonu.
Przez chwile nie rozmawiają, chodzą między drzewami, aż w końcu siadają na hamaku. Joannę leżącą w no sidełku, kładzie na trawie. Olga przeprasza Ryszarda za swoje zachowanie, zaczyna tłumaczyć mu całą sytuację i że nie potrafi sobie z nią dać rady. Ordanecki obejmuje kobietę i wysłuchuje do samego końca. Rozmowę kończy namiętnym pocałunkiem. Dotyka jej piersi jędrnie i masuje, Olga podniecona bierze małą i niesie do domu, wkłada do łóżeczka i biegnie do Ryszarda. Siada mu na kolanach i wkłada ręce pod jego koszulę. Ordanecki ściąga jej bluzkę, dotyka dłonią jej piersi, delikatnie ściąga biustonosz i językiem masuje jej sutki. Kobieta jęknęła z pożądania. Pragnie go, bardzo go pragnie. Powoli ocierając się o siebie, rozbierają się do naga. Wkłada palce w nią i porusza, kobieta jęczy coraz głośniej, rozkosz pożądania rozpływa ją. Podpiera się na łokciach i całuje namiętnie Ryszarda.
- Pragnę cię! Wejdź we mnie, kochanie wejdź ! – pożądanym głosem, oblizuje usta i przygryza dolną wargę.
Ryszard podniecony wyciąga palce i wchodzi w nią powoli i namiętnie. Olga aż kapie z namiętności i pożądania. Kochają się namiętnie i powoli z ogromnym pożądaniem.
- Kocham Cię Olga – całuje ją w czoło.
- Kocham Cię Ryszard – oddaje pocałunek, ale w policzek.
Po seksie, wstają, ubierają bieliznę i biegną do domu, kiedy włączają się zraszacze do podlewania trawnika. Olga z Ryszardem przeżywają drugą młodość. Z okna Dawid i Urszula obserwują całe zajście i śmieją się z zakochanych. Dawid bierze żonę na kolana i zaczynają wspominać dawne czasu jak byli młodzi. W tym samym czasie po cichu do domu wchodzą kochankowie. Zamykają drzwi i szybkim chodem uciekają na górę. Olga zamyka drzwi na klucz, podchodzi do kochanka i szaleńczo go całuje.
- Może pójdziemy pod prysznic? – proponuje Ordanecki, trzymając Olgę w pożądaniu.
- Mmmm, idź już, zobaczę małą – Ryszard wchodzi do łazienki, a kobieta patrzy do łóżeczka, bierze dziecko, siada na bujanym fotelu i zaczyna karmić dziecko. Joanna ma piękne duże oczka, patrzy nimi jak na coś fascynującego. Malutką wszystko ciekawi, jednak ma w oczach coś groźnego, nie wiedząc co może zrobić. Olga boi się, że mała odziedziczy po ojcu brutalny tryb życia. Po zakończonym karmieniu i odbiciu, wkłada malutką do kojca i czyta bajeczkę.
- Słonik Bartuś miał 6 lat. Razem ze swoimi ukochanymi rodzicami – tatą Stefanem, mamą Leokadią i młodszą siostrą Justynką mieszkał w dalekiej i bardzo ciepłej Afryce, wśród gęstych zarośli. Ponieważ był bardzo roztropnym i wesołym słoniątkiem, szybko zaprzyjaźnił się ze słoneczkiem, które codziennie o poranku witało go ciepłym uśmiechem. Bardzo lubił  zabawy z siostrą i kolegą Trąbikiem, który był najlepszym przyjacielem Bartusia... – nie kończy bajki, zerka na malutką, widzi jak śpi i ssa kciuk, okrywa malutką kocykiem. Bierze z szuflady peniuar i ubiera.
Wchodzi do łazienki ku zaskoczeniu zauważa wszędzie świece i zgaszone światło.
- Skarbie to piękne – mężczyzna podchodzi do niej i całuje ją. Ściąga z niej seksowny peniuar i wrzuca pod prysznic, włącza prysznic i myjąc się namiętnie zaczynają się kochać.

Nadszedł dzień sprawy morderstwa Ilony Rodel, Olga siedzi roztrzęsiona. W głowie roi się, jej od pytań i braku odpowiedzi. Co ma zrobić? Iść na tą rozprawę? Do pokoju wchodzi Dawid, siada obok Olgi i obejmuje:
- Nie martw się, trzeba go wsadzić do więzienia – pociesza.
- Ja wiem, a niedługo... rozwód. Wykańcza mnie to wujku, naprawdę. – rozpacza.
- Wszystko będzie dobrze! Poradzimy sobie, nie płacz – pomaga wstać Oldze i idą do kuchni na obiad, przygotowany przez Urszulę.

Wszyscy czekają na rozprawę sądową. Nieoczekiwanie wchodzą na sale rodzice Konrada, w oczach ogarnia ich rozpacz. Po chwili, zostaje wprowadzony Konrad Kokoszka w kajdankach prowadzony przez policjanta. Ubrany jest w ciemno granatowe spodnie z garnituru i jasno zieloną koszulę odpiętą 2 guziki od szyi, bez krawatu. Małżonka zastanawia się skąd, wziął garnitur, ale patrząc na teściów, odpowiedziała sobie na pytanie. Do pomieszczenia wchodzi sędzia, z pozoru mająca wredną twarz kobieta, nad brwią ma niewielką bliznę, którą nie masuje makijażem. Pomalowana bardzo krwistym kolorem czerwonym usta, oczy jasno niebieskie z pozoru zmęczone i wycieńczone. Około pięćdziesiątki kobieta, zmarszczki pod  oczami określały jej wiek. Usiadła i uderzyła dwa razy młotkiem o blat stołu sędziego. Zaczęła się rozprawa. Konrad za wszelką cenę, próbował się wybronić, że to jednak nie on zabił kobietę. Olga zeznaje, że Konrad miał długi romans z zamordowaną i wściekł się, że ma w sobie jego dziecko i postanowił ją zabić. Kolejni świadkowie, poświadczyli uwagę Olgi za prawdopodobną. Rozprawa dobiegła końca mężczyzna dostał 5 lat pozbawienia wolności.
Po rozprawie teściowie podchodzą do synowej:
- Nie wierzę, nie wierzę, że tak potraktowałaś mojego syna – mówi szlochając.
- Przepraszam, no...ale dobrze, wiemy, że on ją zamordował z zimną krwią, przecież mama widziała ! – próbuje wytłumaczyć.
- Owszem, ale mogłaś nie wspominać, że to była jego kochanica! – odeszła oburzona z mężem.
- Wujku – zwraca się do Dawida – słyszałeś? I jak ja mam normalnie żyć ?! – podenerwowana.
- Nie przejmuj się, to jedynak i go bardzo kocha, tak samo jak my ciebie – przytula Olgę.
Urszula siedzi w samochodzie z Joanną i czeka na męża z Olgą. Kiedy zauważa ich na schodach budynku, wychodzi z samochodu i zaczyna machać, Olga wymusza uśmiech i podchodzi do ciotki.
- Udało się, skazali go – przytula ciotkę – jeszcze za miesiąc rozwód i będzie wszystko dobrze! – wymuszony entuzjazm.
- A nie mówiłam? – ucieszona – ile dostał? – patrzy z Dawida na Olgę – no mówcie? 25? Dożywocie?
- Nie. Dostał 5 lat pozbawienia wolności.
- Że co kurwa?! – zdenerwowana – kto był jego adwokatem? Kto był sędzią do cholery!! – Dawid obejmuje żonę.
- Nie denerwuj się kochanie, adwokat był z urzędu, a sędzią była Renata Dereń.
Renata Dereń wdowa od 3 lat, dobra lecz wymagająca sędzina, która bardzo nie lubi Urszulę Grabar. W liceum obie starały się o Dawida Grabar, jednak Urszula wygrała całą walkę dzięki swojemu ojcu, który był burmistrzem miasta. Renata bardzo nienawidziła Urszule.
- A to małpa! Zrobiła to specjalnie, bo wie, że Olga jest moją córką! – bije się w pierś.
- Kochanie po pierwsze Olga nie jest naszą córką, tylko twojej zmarłej siostry. A po drugie przecież konflikt między tobą, a Renatą był w liceum, a nie teraz – cmoka żonę w policzek.
Wszyscy wsiadają do samochodu Urszuli i jadą do domu Olgi Kokoszka.

- Wiecie? Chyba musze odwiedzić teściów przed rozprawą rozwodową i uprzedzić ich, że zamierzam się rozwieść – patrzy na aprobatę rodziny.
- Powiem tak, co ich to do cholery obchodzi? Twoje życie, a nie ich. – pomyślała: kurde, ja też się wtrącam, ale robię to wyłącznie, w słusznej sprawie. Uśmiecha się sama do siebie – kochana, chcesz to zadzwoń do nich, po co marnować paliwo. A właśnie Ryszard wspominał, że chcesz zakupić samochód?
- Tak ciociu, prawo jazdy mam odkąd skończyłam 18 lat, a samochodu dalej nie mam. Pieniądze mam więc, na co czekać?
Joanna przerywa rozmowę płaczem. Matka wstaje i bierze córkę na ręce, mała zrobiła w pampersa. Kochająca matka, przebiera córeczkę na brzoskwiniowej sofie. Dziewczynka gaworzy.
- Kocham cię aniołku – całuje córeczkę w nosek, dziewczynka cieszy się.
- Jesteś cudowną matką – klepie po ramieniu Olgę, wujek.
- Dziękuję, staram się być dobrą samotną matką – udaje żartować.
Kobieta wstaje, bierze córkę i niesie do łazienki, na górę.
- Musimy się wykąpać, bo śmierdzimy aniołku – chichocze i układa dziecko na łóżku.
Wchodzi do łazienki, przygotowuje brodzik dla maleńkiej, olejki i ręczniki, z szuflady wyciąga body i różowe skarpetki. Bierze Asię i ciepłą wodą dokładnie myje, trzymając lewą ręką jej ciało, a prawą myjąc. Wyciąga córeczkę i układa na składanym stole, wyciera dokładnie i delikatnie córkę. Wyciera w nią olejki i ubiera staranie.
- Gotowe cukiereczku – całuje w nosek – idziemy spać? Czy idziemy jeść? Czy idziemy się pobawić? Hmmm? – chichocze – to zacznijmy może od...jedzenia. – zaczyna karmić Joannę swoją piersią. W czym wchodzi Ryszard.
- No, no jakie dwie ślicznotki tutaj siedzą. Mogę zostać? – całuje Olgę w czoło.
- Siadaj, ale bądź cicho. – śmieje się do kochanka.
Po karmieniu i odbiciu wkłada małą do kojca i wkłada misia. Dziewczynka gaworzy i bawi się misiem od Ryszarda.
- Chodźmy na dół – puszcza oczko do ukochanego.

Dawid ubiera się w kremowy garnitur i czarny krawat, patrzy kątem oka na swoją piękną żoną jak się maluje.
- Piękne cienie – komplementuje żonę, ta jednak nie odpowiada.
Stare małżeństwo wybierają się na bal pięćdziesięciolatków w Gorzowie Wielkopolskim. Zapłacili spore pieniądze, żeby się odprężyć i pobawić jak za dawnych młodych czasów. Urszula ubrana jest w piękną stylową suknię z cekinami wokół dekoltu. Piękna dopasowana sukienka dla jej wieku. Makijaż jednak zrobi młodzieżowy. Do pokoju wchodzą kochankowie.
- No, no wyglądacie jak dwudziestolatkowi a, nie pięćdziesięciolatkowie, no, no bosko ciociu! Mój boże wujek, ale z ciebie dżentelmen – chichocze do Ordaneckiego.
- Dzieci, wyjdźcie, jeszcze jestem na chodzie bym ci pokazała, co ja w łóżku robię – pewna siebie Urszula.
- Urszula! No co ty mówisz, nie wstyd ci – zawstydzony.
- Oj Dawid, ona jest przed trzydziestką.
- No, wypraszam sobie, jeszcze daleko do trzydziestki. – wychodzą z Ryszardem za dom. Siadają na tarasie i odpoczywają. Olga ściąga sandały i kładzie stopy na nogach kochanka. Oboje patrzą na siebie namiętnym spojrzeniem.

Spokojny wieczór Olga spędza z Ryszardem Ordaneckim. Chichoczą i jedzą romantyczną kolację, w kuchni, wokół świec pachnących i ozdobnych. Kobieta ubrana w czerwoną sukienkę przed kolana, czarne wysokie 15 centymetrowe szpilki, seksowną koronkową bieliznę o kolorze czerwonym. On ubrany w turkusową koszulę, rozpiętą na 2 guziki, bez krawatu, czarne spodnie jeansowe i sportową marynarkę czarną. Oczywiście z eleganckimi butami do garnituru. Bierze ją za dłoń i głaszcze. Puszcza oczko i pożąda w niej iskierki namiętności. Olga pieści jego krocze, stopą. Poruszając stopą w kółeczko. Mężczyzna drży z namiętności, jaką sprawia mu kochanka. Wstaje, obchodzi stół, pochyla się nad nią i całuje po szyi namiętnie i czule, rozpalając zmysły Kokoszki. Siada mu na kolanach i zarzuca ręce na szyi. Całują się czule. Namiętne chwile, przerywa telefon. Olga wstaje zniesmaczona i zdenerwowana, przerwaniem cudownych chwil, odbiera telefon.
- Słucham?
- Jakie to jest uczucie kochanie, pieprzyć się w moim łóżku? – mówi Konrad, dzwoniąc z więzienia.
- No wiesz, tak samo cudowne, jak ty bzykając Ilonę – arogancki ton.
- No widzisz, ja po prostu jestem draniem, a ty kurwą – śmieje się do słuchawki.
- Draniem dobre określenie i mordercą – ignorując jego obelgę, rozłącza się.
Siada na krześle i płacze. Ryszard podchodzi do kobiety i obejmuje:
- Ej mała, co się stało? Opowiadaj. – kobieta zaczyna opowiadać jak nazwał ją mąż, po czym Ordanecki wstaje i wychodzi z domu.

Z samego rana, Ryszard wchodzi do aresztu, czekając na widzenie z Konradem Kokoszką. Do izby wchodzi aresztowany z uśmieszkiem.
- No kogo ja tu widzę, nasz kochany Ryszard, który pieprzy moją żoną – mężczyzna nie odpowiada – no to, ile mi będziesz płacić za każdy seks z moją cipką?
- Licz się ze słowami, śmieciu.
- Ooo, no, no, no. Pan wykształcony, zna słowa z rynsztoka. – podśmiewa się.
- No z jednym rynsztokiem, właśnie polonizuję – śmieje się – czy mam wyjaśnić pojęcie ”polonizować”? hahaha.
- Wiem, co to znaczy, tak samo jak rynsztok. Ale to nie ja pieprze obcą żoną, więc.. kto tu jest z rynsztoka? Aaa przepraszam, patologii. – rozsiada się na krześle.
- Łooo, ty naprawdę wiesz, co to patologia. Aj wybacz, zapomniałem, że cie wychowywała patologia – rozsiada się na krześle – może drinka? Dziwki? Hmmm.
- No poproszę szkocką z wodą ! – przerywa – a teraz mów kurwo, po co tu przyszedłeś.
- Tylko nie kurwo, jeszcze się waham nad wyborem tego zawodu, no cóż..wracając do tematu. Tak – patrzy w oczy rywalowi – jak śmiesz, mojej Oldze mówić, że jest kurwą.
-  No, przecież, obrońca przyszedł na białym koniu – ironia.
- Przynajmniej mam konia ! – podtekst.
- Odbiorę dziecko Oldze, pożałujecie tego!
- Już mnie przestraszyłeś, aż się boje – wychodzi. Konrad widząc zbudowanego mężczyzny z ostrym charakterem, zaczyna się bać.
Może, powinienem zostawić ją w spokoju, po cholerę mi dziecko, i tak gnojkiem się zajmować nie będę – myśli.


Na podjazd domu Olgi i Konrada, wjeżdża Ryszarda, wychodzi i trzaska drzwiami z samochodu. Wchodzi do domu, jak do swojego i szuka Olgę, w progu staje Dawid i go zatrzymuje, wymieniają sobie ostre spojrzenia.
- Gdzie Olga!? – zdenerwowany Ryszard.
- Po pierwsze! Wpadasz tu jak do siebie – zerka pogardliwie na mężczyznę – po drugie, Olga jest w pracy. A ty nie tym tonem! – uśmiecha się wrednie Dawid Grabar.
- No cóż wybacz, jestem zdenerwowany...przez tego! Konrada. Nazwał Olgę kurwą ! to pojechałem wyjaśnić to z nim – siada na pufie – daj mi whisky.
- Że co, proszę? A co ja twoja służąca? – staje, naprzeciwko niego – no to tak, miło, że pod moją nieobecność pojechałeś wygarnąć temu człowiekowi, że nie powinien tak ją traktować.
- Ty go nazywasz człowiekiem? – wchodzi rozgniewana Urszula z dzieckiem – to śmieć, prawda Ryszard? – mężczyzna potakuje – może whisky? – uśmiecha się do Ryszarda, podaje dziecko Dawidowi.
- Dajcie spokój, to też człowiek i zasługuje... – przerywa mu Ryszard.
- Na nic nie zasługuje, pochodzi z rynsztoka, już ja wyratuję moją ukochaną z rąk tego drania – Urszula klepie po ramieniu Ryszarda, podając mu drinka – dziękuję Urszulo – uśmiechają się wzajemnie do siebie.
- No dość tego. Co to za czułości! – oburzony Dawid.
- Daj spokój! Siadaj – zaciskając zęby Urszula – wracając do tematu.. Dobrze postąpiłeś nazywając go śmieciem, tak to jest rynsztok! Dawid, przestań – zdenerwowany Dawid wychodzi z salonu z małą Joanną.
- Przepraszam cię, nie wiem, co go ugryzło – głaszcze kolano Ordaneckiego.
- Jesteś cudowną kobietą Urszulko – puszcza oczko. Kobieta chichocze.
- Może zostaniesz na obiedzie? Przygotowałam polędwice! – wstaje, nie czekając na odpowiedz, idzie do kuchni.
Mężczyźni, patrzą na siebie wrogo, podczas jedzenie obiadu. Kiedy do kuchni wchodzi Olga, wszyscy patrzą na nią ze zdziwieniem. Kobieta ubrana na płaskim obcasie, w szarym dość skromnym kostiumie.
- Co ty na siebie założyłaś? – oburzona ciotka.
- No co? Kostium! – patrzy na siebie ze zdziwieniem Olga.
- Pięknie wyglądasz – kokietuje wujek.
- No! Zawsze mogę, na ciebie liczyć – daje buziaka w policzek wujkowi – zgłodniałam! Oooo. Polędwica – siada do stołu.
- Olga ! ręce! – zdenerwowana Urszula.
- Myłam – widzi minę ciotki, wstaje i idzie do łazienki.
- Gotowe! – mówi jak posłuszna 10 latka.
Wszyscy jedzą w ciszy i osłupieniu wyglądem Olgi. Ciszę przerywa Ryszard:
- To kochanie – oburzony jej wyglądem – jak w pracy? – robi wymuszony uśmiech.
- Jak w pracy! – chichocze. Ciotka przewraca oczami.
________________________
Body Joanny

 Peniuar Olgi

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rdz. 6


                                                           Rozdział 6

Po mile spędzonej nocy Olga i Ryszard budzą się przy zapalonym kominku. Olga zaczarowana Ryszardem przytula się do mężczyzny, mówiąc:
- Popełniam błąd, nie powinnam się z Tobą kochać. Zdradziłam Konrada. – rozpacza.
- Dziwię się bardzo, twój mąż zdradza cię, zamordował swoją kochankę, a ty nadal masz wyrzuty sumienia, nie powinnaś się takim kimś przejmować. Wiesz dobrze, że on będzie w więzieniu siedział, za to co zrobił – obejmuje ukochaną.
- No ja wiem, ale to dalej mój mąż... – przerywa Ciotka.
- Ty go mężem swoim nazywasz? On nawet nie powinien, być twoim mężem. Wróć do pracy, rozwiedź się z Kokoszką, my zajmiemy się Joanną – wychodzi z pokoju.
- Ciotka ma rację zrób tak, nie pożałujesz swojej decyzji – całuje ją w policzek.
Olga zakłopotana wstaje i idzie do łazienki. Wchodzi do wanny, kąpie się i odpręża. Zapomina o błogim świecie, po 30minutach wychodzi z wanny. Przebiera się w ładną niebieską sukienkę. Schodzi na dół.
- Ciociu, gdzie Joanna? – zatroskana.
- Je śniadanko, mały bombelek. – ciotka jest w siódmym niebie.
- Wiesz ciociu, pasuje ci być matką chrzestną – chichocze – powiedź wujkowi, że chcesz dziecko – rozbawiona.
- No wiesz co! – z uśmiechem twarzy, woła męża – Dawid szybko.
Dawid szybko przychodzi do kuchni – co się stało?
- Wyobraź sobie, że mamy sobie dziecko zrobić – mówi poważnie.
- No ale jesteśmy stare próchna.
- Ja ci dam stare próchna, jestem młoda i piękna – Ryszard i Olga wybuchają śmiechem – ej ! obrażę się na was – sama zaczyna się śmiać z tej sytuacji. Dawid całuje żonę i wychodzi z domu, jedzie do swojego domu, zobaczyć co się dzieje pod ich nieobecność.
- To jak zawieść cię do pracy? – Ryszard pyta Olgę.
- Tak zawieś – oboje zbierają się do wyjścia. Wchodzą do samochodu i po drodze wstępują do aresztu. Olga czeka na widzenie z mężem. Uświadamia go, że występuje o rozwód z jego winy, i przekazuje wiadomość, że będzie miała najlepszego adwokata w Polsce. Konrad zniesmaczony mówi, że odbierze jej dziecko. Olga śmieje się mężowi w twarz i zakazuje mu się zbliżać do dziecka. Wychodzi z aresztu i jedzie do pracy. W budynku witają ją serdecznie pracownicy, szef Ludwik cieszy się z powrotu swojego najlepszego pracownika. Olga, Ryszard i Ludwik piją szampana. Olga postanawia zrobić bankiet i zaprosić najbogatszych reprezentantów firm. Szef zgadza się i prosi sekretarkę o wybraniu zaproszeń. Olga mówi, że wszystkim się zajmie. Rozmawia z sekretarką na temat zaproszeń jak mają wyglądać i jutro na biurku chce widzieć szablony. Ryszard jest dobrym przyjacielem Ludwika, mówi mu, że wsadzi do wiezienia jej męża i chce być dobrym mężem do Olgi. Ludwik żartuje, że od tego momentu będą dla siebie rywalami, poczym wypijają butelkę szampana do końca. Do gabinetu szefa wchodzi Olga i mówi:
- No, no chłopcy czy wolno w pracy pić – puszcza oczko do szefa i Ryszarda – będziemy musieli wracać, musze się przygotować do pracy.
- Naturalnie kochanie! – Ryszard wstaje i żegna się z Ludwikiem. Wychodzą z siedziby firmy, wsiadają do samochodu i jadą do domu Olgi. W drodze rozmawiają o rozwodzie Kokoszków i ewentualnej przeprowadzce do Ryszarda, Olga nie wiem jednak co zadecydować i co zrobić. Jaka powinna być jej decyzja?
Kiedy podjechali pod dom, czekał w ogrodzie już adwokat. Olga wybiegła z samochodu i podeszła do adwokata.
- Mecenas ? A co ja takiego zrobiłam – szydzi.
- Adwokat Joachim Pawlas – przedstawia się, podaje dłoń – miło mi poznać pani Kokoszka. Niestety nie mam dobrych wiadomości. Jeśli chodzi o morderstwo Ilony Rodel... – Olga przerywa.
- Halo! Przepraszam, ja nie zabiłam brutalnie Ilony! Tylko mój mąż, niedługo były mąż. Nie chcę mieć z nim, ani z tą sprawą nic wspólnego – odetchnęła – jednak chyba mój mąż, na tyle robi ze mnie idiotkę, że chcę, żebym pana spłaciła? Nie dowierzanie, ale nie mam ochoty, finansować Konrada – wskazuje wyjście adwokatowi.
- Przepraszam, jednak pani mąż potrzebuje adwokata.
- Nie słyszał Pan? Że pani Olga nie ma zamiaru, płacić za idiotyczne zachowanie byłego męża! – zauważa Ryszard.
- Obecnego męża, jest zobowią....
- Że co proszę? Ja nic nie jestem nikomu zobowiązana! No może córce, a nie może, tylko naturalnie – przerywa mecenasowi – pan ma czelność przychodzić do mnie i zarzucać mi, że mam zobowiązanie wobec mordercy! Proszę natychmiast wyjść!! – zdenerwowana wchodzi do domu.
- Wskazać drogę? – rozbawiony Ryszard.
- Trafię ! – adwokat wychodzi obrażony.
Ordanecki wchodzi do domu i mówi do ukochanej:
- Brawo! Jestem z ciebie naprawdę dumny! – całuje Olgę.
- Nawet nie wiesz, ile mnie to kosztowało odwagi. Jednak postanowiłam decyzję – przerwała – chcę rozwodu tym draniem! Dość wycierpiałam. Mam ciebie, prawda? – niedowierza.
- No oczywiście głuptasie, że masz mnie – zadowolony podchodzi do Olgi i całuje w czoło – wiesz? Jesteś cudowną kobietą i bardzo, bardzo mądrą. Jestem dumny! – przytula.
Kochankowie spędzają miłe chwile w swoim otoczeniu, jednak czułemu uściskowi, przeszkadza telefon. Olga odbiera.
- Słucham?
- No, no, wolisz się puszczać, zamiast pomóc mężowi – zdenerwowany Konrad.
- Niedługo byłemu mężowi! A kto się puszcza to nie będę przytaczała – chichocze – jutro idę do adwokata, bo uważaj teraz, chcę się rozwieść!
- Nie rozumiem, nie zachowywałaś się tak nigdy. Kiedyś – głęboko się zapowietrzył – kiedyś, miałaś wartości, rodzina, małżeństwo! – podkreślił – była dla ciebie najważniejsza! Ta jędza i twój zasrany nieudacznik cię zmienili! Wchodzisz na złą drogę – udaje, że się martwi – ja naprawdę cię kocham, zrozum!
- Ha ha, nie no takiego kabaretu nie słyszałam! Daruj sobie cześć. – rozłącza się.
Zdenerwowana Olga siada na fotelu.
- Kochanie? – zaniepokojony Ryszard obejmuje ukochaną.
- No wyobraź sobie, że on mnie chce na litość wziąć, i jeszcze... – przerywa – jeszcze... chce mi wmówić, że ty i ciotka zmieniliście mnie, nie do poznania. Ależ to nie prawda, nie prawda? – rozpacza.
- Kochanie, po prostu on jest wściekły, że zrozumiałaś jaki on naprawdę jest, i w końcu się zdradził, a ty pokochałaś mnie – uspokaja Olgę.
- Ale...no dobrze – uśmiecha się, wstaje – może shake? Waniliowy? Bananowy ? – udaje nieprzyjętą słowami. Robiąc shake dla siebie i kochanka, zastanawia się, nad słowami męża. Czy naprawdę oni ją zmieniają? Czy daje się manipulować? Naprawdę znowu zaczyna mieć wątpliwości, czy nie popełnia błędu.
Kiedy słyszy płacz Joanny, wstaje i biegnie po schodach do kołyski. Kiedy widzi rzeźbioną przez Konrada kołyskę, wracają wspomnienia. Jednak szybko się z nich uwalnia i bierze na ręce córeczkę. Patrzy na nią i cieszy się, że ją ma, całuje malutką w nosek, i bierze na dół. Schodząc po schodach zauważa ciotkę siedzącą przed telewizorem. Podchodzi do niej i rozmawiają na temat rozwodu i sprawy o morderstwo kochanki męża. Ciotka uważa, że powinna się rozwieść, a na rozprawie powiedzieć, jak traktował ją i poniżał, Olga siedząc rozważa, że była dla męża tylko i wyłącznie skarbonkom pieniędzy. On chyba kochał Ilonę, ale czy gdyby naprawdę ją kochał, zabiłby by ją przez niespodziewaną ciąże? Kobieta sama nie wiedziała, w co wierzyć, i jaki stosunek mieć do męża. Chciała wybaczyć, jednak ciotka i Ryszard byli innego zdania.
- Kochanie?
- Tak ciociu? O co chodzi? – zamyślona.
- Co jest? Chyba nie chcesz, wybaczyć temu draniowi! Córeczko przecież, tłumaczę ci, że to drań i morderca. Zostaw go, daj sobie z nim spokój! – bierze Joannę na rączki – masz córkę! Chyba nie chcesz być...
- Dokończ.
- kolejną zamordowaną przez tego gnoja! – zdenerwowana wyszła z pokoju z dzieckiem. Bierze wózek i jedzie z Joanną na spacer. W tym samym czasie do pokoju wchodzi Ryszard.
- Skarbie? – podchodzi do Olgi.
- Zostaw mnie samą – uśmiecha się – muszę przygotować się do jutrzejszej pracy, dobrze?
- Mam jechać do siebie? – zaniepokojony.
- Owszem. A.. dziękuję, za wszystko ! Cześć. – wychodzi z pokoju i idzie do gabinetu. Przypomina jej się leżąca w krwi Ilona. Siada na sofie i mówi:
- Czym ja się przejmuje? Sama zdziro sobie zasłużyłaś! Rozbiłaś mi małżeństwo – mówi ze łzami w oczach – przecież jestem ładniejsza! Bogatsza ! cholera – siada przy biurku i zaczyna przygotowywać pliki do pracy. Wieczorem przyjeżdża Dawid, wchodzi i kuchni i widzi zapłakaną żonę.
- Urszula? Co się stało? Coś z Joanną? Olgą? – chwyta żonę, za rękę.
- Olga! Ona chce wybaczyć temu draniowi. Zabije go ! po prostu go zabije! – cała drży.
- Dobrze wiesz, że mamy Ryszarda on się zaopiekuje Asią i Olgą. Ona nie wróci do tego idioty. To morderca ! – zawahał się. – Urszula? Może pójdziesz do więzienia i spotkamy się z Konradem? – podstępnie.
- Co masz na myśli? – uśmiecha się.
- No może, wytłumaczymy gamoniowi, że jest skończony!
- Zgoda! Jutro! – małżonkowie czule zaczynają się całować. Do kuchni wchodzi Olga.
- No, no minęło sporo czasu, odkąd widziałam was w tak czułych momentach! Kocham was! Jesteście dla mnie jak rodzice! – pocałowała w policzek ciotkę i wujka.
- A ty dla nas jak córka ! – odpowiedzieli oboje.
Zasiedli przy kolacji i rozmawiali o pracy Olgi, i co nowego w domu Dawida i Urszuli.
Nadszedł wieczór trzeba było iść spać. Olga usypiając maleńką córeczkę śpiewała jej kołysankę. Między czasie dochodziła ją myśl, że jej małżeństwo się skończyło. Przez ułamek sekundy pomyślała o stracie Ilony, i przygnębiło ją. Jednak nie żałowała, jej tylko dziecka. Uważała kochankę męża za zdzirę i szmatę. Kiedy Joanna zasnęła, Olga nie mając sił wstać, zasnęła na fotelu bujanym obok kołyski dziecka. 02:34 Olga obudziła się w strachu, wybiegła z pokoju i zbiegła ze schodów, otworzyła drzwi i odetchnęła. Pomyślała: wariuję już! Mam tego wszystkiego dość! Ryszard, Ryszard potrzebuję cię. Zaczyna płakać, siada na wilgotnej trawie i w płaczu zaczęła uświadamiać sobie, że zmarnowała sobie życie, a mogła już być szczęśliwą żoną Ryszarda, ale w tym małżeństwie jest jeden plus miała śliczną Joannę. Po 30minutach wstaje i idzie do domu, zauważa pusty podjazd.
- Kupię samochód! – mówi entuzjastycznie.
Wchodzi do domu, zamyka zamek i idzie do pokoju, rozbiera się do naga i zanurza swoje nagie jędrne ciało pod gładką kołdrę o krwistym kolorze. Zasypia.
Dobiegła godzina 7:27 kiedy malutka Joanna budzi płaczem swoją mamę. Olga wybiega z łóżka i idzie do łóżeczka. Bierze dziecko na ręce i uspokaja, siada na bujanym krześle, i karmi piersią malutką. Dziewczynka łapczywie pije pokarm matki, z początku kobietę zaczyna lekko boleć sutek, lecz potem przestaje i pomaga córce pić, naciskając na pierś. Dziewczynka przestaje pić, kiedy jest najedzona, matka bierze ją na ramię i klepie po plecach. Dziewczynce się odbija, Olga kładzie małą w łóżeczku i podchodzi do szafy, bierze jeansy i t-shirt. Wchodzi do łazienki pod prysznic, w gorącej wodzie szybko przemywa twarz i resztę ciała, oblewa się olejkami i balsamami. Przemywa i wychodzi z kabiny prysznicowej. Szklanej o dość dużej powierzchni sięgającej do sufitu. Podłoga wykafelkowana płytkami. Przechodzi 1m, bierze jedwabny, miękki ręcznik o pomarańczowym kolorze i pachnącym pomarańczami z odrobioną cynamonu. Wyciera ciało, powoli i namiętnie dotykając miękkim ręcznikiem swoje ciało. Odstawia ręcznik i ubiera się luźno u niebieską bieliznę i ubrania. Wychodzi, włącza łoki-toki i idzie do kuchni. Robiąc śniadanie i parząc kawę w porcelanowym dzbanku. Do kuchni wchodzi ciotka w seksownym czerwonym szlafroku.
- Co ty tu robisz tak szybko na nogach, co? – mówi ciotka.
- Mała mnie obudziła, i postanowiłam zrobić dla wszystkich śniadanie.
- Nie fatyguj się daj – bierze jej nóż i zaczyna smarować bułki masłem.
- No ale, ciociu! – przepycha się do blatu z deską.
- Co ja ci powiedziałam? Siadaj i odpoczywaj, jestem do tego żeby ci pomagać – odwraca się do kobiety. – No więc właśnie, siedź ! – dalej przygotowuje kanapki.
Olga przez chwile myśli: zażarta kobieta, ale co ja bym bez ciebie zrobiła. Wstaje.
- Nie! Nie będziesz moją służącą rozumiesz? – przepychają się. Do kuchni wchodzi Dawid, przez moment patrzy na kobiety ze zdziwieniem. Ubrany w dresie.
- No co wy najlepszego wyprawiacie, kobiety, kobiety! – wchodzi między nimi – już obie się przepraszać i oboje przygotowywać śniadanie ! – ton rozkazujący.
- No wiesz! – ciotka burząc się na męża  przekazuje mu nóż – sam sobie zrób śniadanie! – wychodzi z kuchni i idzie pod prysznic.
- Ha ha – bierze nóż wujkowi – daj bo się pokaleczysz, faceci – śmieje się.
- Śmieszne bardzo, ha ha – zirytowany siada na krześle i czyta starą gazetę.
- Nie chcę cię pouczać wujku, ale nowa gazeta leży na chodniku przed domem – chichocze.
- No do cholery! – wstaje, wyrzuca gazetę do śmieci i idzie przed dom po gazetę.
Olga podaje śniadanie na stół jadalny, nalewa kawę do japońskiej porcelany, którą kupiła na ostatnich wakacjach z Konradem w Japonii, oryginalna wystawa porcelany, która bardzo się jej spodobała, kupiła ją po wystawie po wyższej cenie niż chcieli. Dostała w prezencie czajnik, który stłukła po przyjeździe do domu z wakacji.
Po nalaniu kawy, siada i czeka na rodzinę. Bierze telefon i dzwoni do Ryszarda.
- Hallo? Skarbie.
- Tak kochanie – mówi Ryszard przez słuchawkę telefonu w swoim domu.
- Przyjedź na śniadanie – zachęca.
- Nie mogę muszę popracować w domu jeszcze chwilę.
- Dobrze, ale przyjedź po mnie, po 10, musze do pracy jechać.
- Nie ma sprawy, kochanie.
- Kocham Cię, pa – odłącza się, zdaje sobie sprawę, że właśnie wyznała miłość Ryszardowi. Żeby nie myśleć, bierze kanapkę do ręki i je, i co chwile popija kawę. Do kuchni wchodzą ciotka z wujkiem, siadają do stołu i zaczynają jeść i pić kawę. Po śniadaniu Olga wstaje i mówi:
- Ciociu posprzątasz? Musze jeszcze umyć małą, ubrać i zbierać się do pracy.
- Tak, nie ma problemu – odpowiada ciotka, zajadając kanapkę z ogórkiem i żółtym serem. Olga wychodzi z kuchni.
- Wiesz, nasza córeczka promienieje, odkąd jest z Ryszardem.
- No zauważyłam i jestem z tego dumna.
Kokoszka wchodzi do pokoju, podchodzi do szuflady dziecka, wybiera ubranka i kładzie na łóżku. W łazience przygotowuje wszystko do wykąpania dziecka, bierze małą i niesie do łazienki. Delikatnie, czule i staranie przemywa twarz i resztę ciała, wyciąga z wody, wyciera brzoskwiniowym ręcznikiem i smaruje ciało oliwką dziecięca. Dziewczyna zaczyna chichotać i piszczeć z zachwytu łaskoczącego ciała. Ubiera małą w body i spodenki, zakłada czerwone skarpetko-buciki. Wkłada dziecko do no sidełka i schodzi po schodach do salony, ustawia no sidełko na szklanym stole o drewnianych nogach z hebanowego drzewa. 
Robi córce śmieszne miny, i łaskocze po brzuszku, dziewczynka chichocze i cieszy się, że spędza czas z matką. Na podjazd wjeżdża Ordanecki. Wychodzi z samochodu i idzie do domu Kokoszki. Dzwoni do drzwi, otwiera Urszula i zaprasza go do środka. Oboje wchodzą do salonu i widzą Olgę bawiącą się z córeczką, po czym Ryszard kieruje słowa do ukochanej:
- Dwie ślicznotki! Jedna duża moja, druga mała słodka i urocza – śmieje się do kobiety.
- Obie jesteśmy twoje kochanie – podchodzi z dzieckiem do kochanka, całuje w usta. – Widzisz, aż dziecko się grymasi, ona nie będzie miała męża hi hi – odkłada dziecko do no sidełka. – Ej! Muszę się przebrać do pracy, cholera.
- No kotku masz jeszcze – spogląda na zegarek na nadgarstku – jeszcze 25minut i to dosłownie.
- Jezu – biegnie szybko na górę się przebrać.
Wchodzą razem oboje do samochodu i jadą do pracy kobiety. W drodze, Olga wspomina o zakupie samochodu dla siebie, i żeby Ryszard pomógł jej wybrać, on jednak proponuje być, jej własnym szoferem. Jego praca jest nieokreślona, prowadzi własną firmę i nie przejmuje się, że go, ktoś może zwolnić. Dojeżdżają do siedziby firmy, Olga całuje kochanka na pożegnanie i wychodzi z samochodu. Wchodzi do siedziby.
- Dzień dobry Pani Kokoszka – mówi sekretarka Olgi.
- Witam, przygotowała mi Pani te szablony o które, prosiłam? – surowy ton.
- Oczywiście – podaje.
- Dziękuję – wchodzi do gabinetu. Przegląda szablony.
Ostro pracując nad bankietem, sekretarka przeszkadza jej. Zdenerwowana Olga zaczyna na nią krzyczeć, po czym przeprasza dowiadując się, że szef ją wzywa. Wstaje i idzie do gabinetu Ludwika.
- Szefie? Chciał Pan mnie widzieć?
- No jaki Pan Olgo, przecież jesteśmy dawno na ty, odkąd jesteś narzeczoną Ryszarda.
- Co? Jak to narzeczoną? Nie jestem, jestem żoną... – przerywa jej Ludwik.
- Ja wiem jeny, tak sobie palłem, chodzi o to, że nie jestem dla ciebie SZEF, tylko Ludwik, ok.? – przekonuje ją.
- W pracy szef, poza siedzibą Ludwik! I nie zmienię zdania – postanowiła – coś chciał Pan?
- Ok. tak, przygotowałaś już te szablony? – stanowczo.
- Tak zaraz przyniosę. – Wychodzi i po chwili przynosi szefowi najlepsze dwa szablony pokazuje go i omawia, przekonując, który powinien być wykorzystany. Szef wybiera szablon i każe zamówić je, około 100sztuk dla gości. Olga potakuje, bierze szablon i każe sekretarce, zamówić na piątek 100sztuk zaproszeń. Wraca do pracy przy biurku.
Praca dobiegła końca, Kokoszka wychodzi z biura i wsiada do samochodu wujka Dawida.
- Jedziemy do Kościoła – powiedział Dawid.
- Dlaczego? – zaskoczona.
- Zobaczyć, kiedy jest pogrzeb Ilony.
- Nie, pójdę na pogrzeb kobiety, która została zamordowana przez mojego męża, a tym bardziej kochanicy! – podenerwowana.
- Nie mów głupstw. Pójdziesz i nic mnie to nie obchodzi – nie odzywając się, wujek prowadzi samochód do domu.
____________________________________
Łazienka (elementy):
Podłoga - płytki ; płytki
 
Sukienka
Śpioszki

poniedziałek, 21 lipca 2014

Rdz.5


                                                             Rozdział 5

Dzień chrztu Joanny jest dniem bardzo nerwowym, Olga nie wie w co ma ręce włożyć, Konrad przymierza garnitury, chce wyglądać bardzo elegancko. Olga wraz z teściową przygotowują potrawy do jedzenia, lepią pierogi swojskie i dewolaje. Urszula ciotka Olgi, ubiera małą w śpioszki do chrztu.
- Jaka ty śliczna jesteś, perełeczko. Cała mamusia jak się urodziła – wspomina ze łzami w oczach. Do pokoju wchodzi matka dziecka.
- Co się stało cioci? Czemu płaczesz? – przytula ciotkę.
- A wiesz.. nigdy nie miałem dzieci, ciebie traktowałam jak własną córkę, pamiętam jak się urodziłaś, widzisz to znamię na jej paluszku? Miałaś taki sam i nadal masz.
- Ciociu – chichocze – to jest pieprzyk – chichocze.
- Nie to znamię – obie zaczynają się śmiać i przedrzeźniać.
Konrad woła żonę i resztę:
- Szybciej za godzinę jest msza, nie zdążymy! – idzie po schodach do sypialni, staje przed Urszulą i mówi – Miałbym do cioci wielką prośbę – schyla głowę na dół.
- No mów o co chodzi? – patrzy podejrzanie.
- No.. bo.. my nie mamy samochodu, no nie? Bym musiał pożyczyć malucha. A ciocia ma bardzo wielki samochód i zmieścimy się, chociaż jest nas wszystkich 5 plus Joanna 6. Nie no w sumie zmieścimy się wszyscy. To jak będzie ciociu? Bardzo bym prosił – całuję ciotkę w dłoń.
- Olga! Co ty o tym myślisz? Czy ja mam mu zaufać?! – z niechęcią daje się całować po dłoni.
- Tak ciociu. Konrad to dobry kierowca – uśmiecha się szczerze do ciotki, bierze Joannę i schodzi do samochodu Ciotki Urszuli.
- Robię to tylko i wyłącznie dla swojej córki i wnuczki!
- Jak to córki? Wnuczki? Przecież to nie jest twoja córka.
- Ja ją wychowałam? Ja, więc są moje! – wychodzi z sypialni i idzie do samochodu. Całą rodzina Kokoszków wraz z dziadkami Joanny siadają do samochodu i jadą do Kościoła. Mijając dom Ilony Rodel w samochodzie jest napięta atmosfera, w końcu Urszula Grabar przerywa tą ciszę, mówiąc:
- A czy tu nie mieszka kochanica naszego Casanovy? – podśmiewa się pod nosem.
- Ciociu! Musisz! – Olga zdenerwowana nie wierzy, że ciotka nie potrafi trzymać języka za zębami.
W samochodzie zaczyna się kłótnia między rodzicami, a Konradem, zarzucają mu, że powinien się zająć rodziną, a nie bzykać każdą inną kobietę na boku. Kiedy dojeżdżają do kościoła napięcie powoli maleje i stabilizuje się. Wychodzą z samochodu i idą do środka. Trwa ceremonia chrztu Joanny Kokoszka. Dziewczynka całą ceremonię przespała, jej chrzestnymi byliUrszula i Dawid Grabar. Dawid Grabar jest to mąż Urszuli, który opiekował się Olgą po śmierci jej rodziców. Po ceremonii wszyscy goście wraz z rodziną udają się do domu Kokoszków. Trwa impreza, na której nie spodziewanie zjawia się Ilona Rodel, wszyscy patrzą na nią z pogardą.
- Konrad! Kochanie – szydzi z gości, uświadamiając rodzinę, że jest z mężczyzną w związku.
- Co ty do cholery robisz?! – zdenerwowany odciąga kochankę na bok. – Przecież, miałaś tutaj nie przychodzić! Co ja ci powiedziałem, nie chcę, żebyś przychodziła na uroczystości rodzinne – próbuje odejść, jednak kochanka chwyta go za rękę i szarpie do siebie.
- Czy ty nie pomyliłeś się Konradku! Wybrałeś mnie, więc o co ci chodzi! Przecież jesteśmy razem, jeśli będziesz to przed swoją ”idealną rodzinką” ukrywał, to zobaczysz, że ja to wszystkim powiem. – chichocze – Przecież, w sumie! Nie masz się czego wstydzić. Aaa uświadamiam cię, że spodziewam się dziecka z tobą! – śmieje się mu w twarz.
- Co ty powiedziałaś! Jak to dziecka? Zabezpieczaliśmy się! Kurwa... Co? Ja? – siada załamany na kanapie w gabinecie żony. Po chwili podchodzi do barku drewnianego rzeźbiarskiego na zamówienie u stolarza, stojącego obok biurka. Wyciąga wódkę i szklankę, siada w fotelu i zaczyna pić.
- Myślisz, że alkohol ci coś da? Ale wypiję z tobą skarbie – kiedy podchodzi do niego, mężczyzna wstaje i ze złością zaczyna bić kobietę, uderza ją parę razy w brzuch, po żebrach i po twarzy. Kiedy kobieta z wyczerpania pada na ziemię, Konrad zaczyna kopać kochankę w brzuch.
- Giń gnoju! Nie chcę ciebie! Nie możesz istnieć – poprawia krawat, wypija wódkę do końca, i idzie do gości, zachowuje jak jakby nic nigdy się nie stało. Matka zauważa po synu dziwny wyraz oczu, przeraźliwych oczu. Spogląda na drzwi gabinetu i postanawia tam zobaczyć, gdzie pojawiła się kochanica syna. Przez głowę, przechodzi jej fakt, że syn próbuje okraść swoją żonę, a potem uciec z Iloną. Idzie do drzwi, kiedy otwiera drzwi i widzi, leżącą na dywanie kobietę w kałuży krwi zaczyna piszczeć i krzyczeć. Urszula dzwoni po karetkę, Olga patrzy na Konrada i uświadamia sobie, że to on załatwił tak kochankę.
- Jesteś z siebie dumny? – oburzona przechodzi obok Konrada i bierze z gabinetu teściową i ciotkę. Opowiada kobietom jak była traktowana przez męża przez całe swoje małżeństwo. Grabar zarzuca Kokoszce jak wychowała swojego syna, na damskiego boksera i menela. Ta zaczyna płakać i opowiadać swoją sytuację rodziną. Mówi, że pochodziła z biednej rodziny, rodzice pracowali w gospodarstwie i mieli warzywa z pola. Dzieciom dawali co mieli, wychowali ich najlepiej jak potrafili. Kiedy jednak najstarsza córka (matka Konrada) wyszła za mąż za rolnika z własnym gospodarstwem i traktorami, sądzili że trafił jej się książę na złotym koniu. Jednak Heniek wplątał się w długi i do tej pory nie ma z czego żyć mieszkają w domu, z którego sypie się dach i nie mają z czego jeść ani się ubrać a do dopiero zapalić w piecu. Ma łzy w oczach, opowiada, że miała jednego syna, którego kocha do dziś, ale wiedziała, że ciągnie go do kieliszka i lubił podnosić rękę na kobiety. Wspomina jak Konrad w wielu 15 lat uderzył ją w twarz do tej pory nie potrafi synowi wybaczyć. Olga przerywa teściowej i przytula ją do siebie, ciotka zaskoczona historią kobiety wspiera ją i postanawia zapłacić długi Heńka. Stara Kokoszka jednak nie godzi się na zapłatę tylu pieniędzy. Olga i Urszula uświadamiają ją, że mają dość pieniędzy, żeby im pomóc. Kobieta zaczyna płakać i jednocześnie dziękować za pomoc, klęka i dziękuje. Synowa bierze teściową z podłogi i uświadamia ją, że rodzina powinna sobie pomagać. Urszula wykorzystuje moment i mówi:
- No to jak już mówimy, że rodzina sobie pomaga no to, moim zdaniem nie powinnaś być z Konradem! Czy ty widzisz jak on cię traktuje? Jesteś dla niego nikim, a to ty masz studia zrobione, jesteś inżynierem, cenionym architektem, chcesz zmarnować resztę życia przez jakiegoś śmiecia?
- Tylko nie śmiecia Urszula! Pamiętaj, że jestem jego matką! Może pochodzi z biednej rodziny ale nie powinnaś, o nas mówić śmiecie bo nie jesteśmy ze śmietnika – oburzona całą sytuacją.
- Ja nie mówię, że jesteście ze śmietnika, ja nawet nie mówię, że jesteście biedni. Mówię, że twój syn zachowuje się jak śmieć – zwraca się do Kokoszki, odwraca się i patrząc na Olgę zaczyna mówić – Twój poziom to Ryszard... – Olga przerywa ciotce.
- A może mi powiesz ciociu skąd ty wiesz o Ryszardzie? – zaciekawiona.
- Aaa..no...bo... Ryszard zadzwonił do mnie i o ciebie pytał – próbuje się wykręcić.
- Czyżby? A może to ty chciałaś rozbić mi małżeństwo i zeswatać z Ordaneckim! Myślisz naprawdę, że ja jestem taka głupia? Że rozbije rodzinę i polecę na kasę?
- Olga! Twoja matka i ja wychowywałyśmy cię inaczej, wpajałam ci, że rodzina jest najważniejsza, masz córkę, to jest twoja rodzina! Twój mąż o ile można nazwać go mężem, powinien cię szanować, ale on tobą pomiata, gardzi, bije i jest po to żebyś płaciła mu na jego picie! Opamiętaj się dziecko! – kobiety zaczynają się kłócić, zmartwiona teściowa wstaje i wychodzi z pokoju. Podchodzi do męża i mówi mu, o rozmowie jaką przeprowadziła z synową i Grabar, uświadamia mężowi, że ich długi zostaną spłacone, zniesmaczony mąż nie zgadza się na taką propozycje nie chce być traktowany jak nieudacznik. W tym samym czasie do domu przyjeżdża policja, pytają się o Konrada. Heniek woła syna, jednak w całym domu nie można go znaleźć, Urszula z Dawidem są pewni, że uciekł, bo przestraszył się odpowiedzialności, policjanci mówią, że kobieta straciła dziecko, jednak żyje i jej stan jest stabilny. Olga zaczyna płakać, dochodzi do wniosku, że jej mąż by miał dziecko na boku, nie potrafi się pogodzić z tą sytuacją, wyprasza gości z uroczystości, zostawia dziecko Urszuli i idzie do sypialni się przespać. Urszula z Dawidem świętują, siadają w salonie i piją lampkę wina, wymyślają plan jak się pozbyć męża wychowanicy. Mając na rękach Joannę, mówi:
- Moja wnuczka, zasłużyła na coś lepszego. Dam jej wszystko, co tylko będzie chciała. Tylko jej ojciec musi zniknąć.
- Urszula co ty chcesz zrobić – zaniepokojony.
- Spokojnie, chcę go zamknąć za kratami na dożywocie – śmieje się i pije wino, mąż bierze dziecko na ręce i kładzie do kołyski.
- Połóż się, dobrze? – oboje kładą się spać na kanapie w salonie, okrywając się kocem.
W środku nocy policja robi patrol w parku, w pewnym miejscu spotykają mężczyznę w garniturze. Biorą go na odwyk, tam dochodzą do wniosku, że jest to Konrad Kokoszka, które jest podejrzany za pobicie ciężarnej kobiety i zabicie jej dziecka. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutów, jednak świadkowie, wskazali na niego. Załamany Konrad przyznaje się do pobicia, ciężarnej kobiety, jednak kłamie, że nie wiedział o jej ciąży, i zrobił to pod wpływem alkoholu i nie był świadomy tego co robi. Policjanci spisują zeznania oskarżonego i zamykają go w areszcie. Następnego dnia wszyscy oprócz gospodyni domu wstają wypoczęci. Ciotka przygotowuje śniadanie dla wychowanicy, męża i dzidziusia. Olga mówi do ciotki, że musi iść do aresztu spotkać się z mężem, jednak ciotka jej nie pozwala. Dawid przekonuje Olgę, żeby Konrad sam sobie musi radzić, z problemami i musi podjąć konsekwencje. Do domu przyjeżdża Ryszard, wchodzi do domu bez pukania, i przynosi ze sobą prezent do Joanny. Kobieta dziękuje Ryszardowi za prezent. Uśmiecha się, że jest blisko niej, zaprasza go na śniadanie, mężczyzna wita się serdecznie z ciotką i wujkiem. Wszyscy jedzą śniadanie, kiedy Joanna zaczyna płakać, Urszula bierze dziecko, uspakaja i przynosi do kuchni, zaczyna karmić małą.
- Ciociu, ale ja potrafię się swoją córką zająć.
- Odpocznij sobie, dopóki ja tutaj jestem, ty odpocznij, umów się z Ryszardem a ja z wujkiem zajmiemy się dzieckiem – uśmiecha się do wychowanicy.
- Z miłą chęcią się z tobą kochana umówię. Co powiesz na kino, restauracja i romantyczny spacer? – przekonuje Olgę.
- No wiesz, kusisz, ale ja mam męża. – wykręca się.
- Ale ja wiem, to będzie czysto przyjacielski wypad na miasto.
- No dobrze, zgodzę się, to kiedy idziemy na ten wypad? – uśmiecha się do mężczyzny.
- Może ok. 19?
- Dobrze to jesteśmy umówieni, teraz muszę przeprosić – wychodzi z pokoju i idzie do salonu.
- No to się zgodziła, mam nadzieję, że będziemy rodziną – Urszula i Dawid potakują.
Olga w tym samym czasie dzwoni do fryzjerki chcąc umówić się na dzisiaj, żeby zrobiła jej fryzurę. Dochodzi 1500 fryzjerka z przyborami przychodzi do Kokoszki. Robiąc jej fryzurę pyta się, czy w końcu odeszła od swojego męża. Ta odpowiada, że jest zatrzymany w areszcie za pobicie kobiety w ciąży. Oburzona fryzjerka ma nadzieję, że dla niego się tak nie stroi, kobieta, zapewnia ją, że idzie do kina z dawnym przyjacielem i pierwszą miłością. Fryzjerka uśmiechnięta mówi, że pierwsza miłość nie rdzewieje, i żeby zerwała z mężem i zaczęła od nowa, dziecko jest małe i nie będzie pamiętało wariata ojca. Olga jednak mówi, że nie opuści męża, bo bardzo go kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego.
- Ojej, jak ja ślicznie wyglądam!
- Dawno tak nie dbałaś o siebie! Facet ci służy! Wiem co mówię – Olga płaci koleżance i idzie wybierać sukienki. Do pokoju wchodzi Urszula i proponuje jej ubrać seksowną czerwoną sukienkę, którą kupiła 3 miesiące temu. Kobieta zarzeka się, że to była sukienka, kupiona, żeby podobać się swojemu mężowi. Jednak po krótkiej rozmowie zgadza się na wybór sukienki. Joanna śmieje się i wydaje słodkie dźwięki, kiedy jej mama się przebiera na randkę przyjacielską. Usypia córkę, schodzi na dół, siada obok kominka na narożniku, i czeka na Ryszarda.
- Wiesz? Bardzo ładnie wyglądasz, pięknie.. Dawid! Zobacz Olgę.
- wchodzi Dawid do pokoju – No..no, jak za dawnych czasów, promieniejesz jak byś znowu szła na studniówkę. Pięknie wyglądasz – przytula wychowanice, w tym momencie dzwoni dzwonek do drzwi, Urszula otwiera i woła Olgę. Podekscytowany mężczyzna jest oszołomiony wyglądem ukochanej, mówi jej, że wygląda jak 20 latka. Para przyjaciół idzie do samochodu i odjeżdżają. Na spektaklu Ryszard obejmuje ukochaną i całuje w dłoń, kobieta zaczerwieniona czuje się ogromnie adorowana. W myślach przechodzi ją fakt, że z swoim mężem nigdy nie miała tak dobrze, nawet w narzeczeństwie. Wie, że Ordanecki nie jest dla niej obojętny, jednak boi się przełamać w stosunku do niego. Po romantycznie spędzonym wieczorze, wracają do domu. Kobieta zaprasza mężczyznę do domu, piją w salonie lampkę wina, i Olga wychodzi z propozycją zostania na noc, mężczyzna bez dwóch zdań zgadza się. Ryszard siada obok ukochanej i zaczyna ją całować, kobieta pod wpływem procentów daje uwodzić się swojej pierwszej miłości. Państwo Grabar obserwują wszystko z uchylonych drzwi i kibicują parze, kiedy jednak Ryszard zaczyna rozbierać Olgę, Dawid zamyka drzwi i idzie z żoną do sypialni spać. Ordanecki i Kokoszka zaczynają się namiętnie całować, dotykać, i zaczynają się kochać na dywanie, okryci kocem.
_________________________________________________________
Prezent Ryszarda dla Joanny 
Śniadanie